Forum Forum Turystyczne Warmii i Mazur Strona Główna Forum Turystyczne Warmii i Mazur
www.ft.mazury.pl - PTTK, AKT, GRAN, 4R, ZHP
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  Album fotografiiAlbum fotografii   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Witaj na naszym Forum. Nie krępuj się i wypowiadaj się (nie ograniczaj się tylko do przeglądania). Zapraszamy także do Gazety Turystycznej oraz na nasz Czat
Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Turystyczne Warmii i Mazur Strona Główna -> Ogólne informacje, porady, opinie...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lechu
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 44


PostWysłany: 14-01-2008, 16:17    Temat postu: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tym razem dość gadania i utyskiwania, trzeba wziąć się do roboty.
Rusza akcja wolne przewodnictwo na blogu => http://wolneprzewodnictwo.blog.pl

Na szczęście krytyka państwowego monopolu na przewodnictwo się nasila, a poza tym Parlament Europejski też naciska na nasze władze, aby dostosowały przepisy turystyczne do standardów unijnych. Bardzo ciekawa jest wypowiedź na blogu Łukasza Warzechy, komentatora dziennika "Fakt." Patrz niżej:

Cytat:
Przewodnicy i paranoiczny paternalizm

Nie sądziłem, że w nudnawych, niedzielnych świątecznych „Wiadomościach" TVP jakiś materiał mnie poruszy. A jednak: był to reportaż o akcji kontrolowania nielegalnych przewodników turystycznych. Zrobiony zresztą w tonie banalnej, świątecznej opowiastki - autor kompletnie nie wyczuł, że porusza sprawę arcyważną.

Dla każdego człowieka, wierzącego w swój zdrowy rozsądek, brzmi to oczywiście idiotycznie, więc na wszelki wypadek wyjaśniam. W niektórych miastach w Polsce przewodnicy turystyczni muszą mieć licencje. Nie wiem dokładnie, jaki przepis to reguluje (zapewne jakieś ministerialne rozporządzenie), ale tak jest. Jeżeli ktoś wciela się w rolę przewodnika, nie mając takiej licencji, to może zostać ukarany mandatem.

Materiał zaczynał się od scenki, gdy strażnicy miejscy w Krakowie karzą mandatem jakiegoś włoskiego nauczyciela, który swoim uczniom powiedział parę zdań o mieście. Zastanawiam się, czy gdybym szedł po krakowskim rynku, opowiadając np. dwojgu przyjaciół to, co wiem choćby o Sukiennicach, to także mógłbym zostać ukarany mandatem. Być może warunkiem ukarania jest pobieranie za tę usługę zapłaty, ale - jak wyjaśnili w materiale oburzeni licencjonowani przewodnicy - ta zapłata to czasem po prostu obiad. Zatem gdybym opowiedział moim przyjaciołom o Sukiennicach (nie daj Boże myląc jakąś datę), a oni następnie zaprosiliby mnie do restauracji, to wówczas już na pewno straż miejska mogłaby mi wlepić mandat.

W reportażu pojawili się oczywiście przewodnicy z licencjami, którzy oznajmili, że ci bez licencji psują opinię ich zawodowi, gadają bzdury o historii i mylą fakty oraz po prostu zabierają miejsca pracy. „Przecież do wykonywania zawodu lekarza też jest potrzebne uprawnienie" - wywodził jeden z licencjonowanych. Najwyraźniej nie dostrzegł subtelnej różnicy, polegającej na tym, że lekarz nie znający się na rzeczy może pacjenta zabić (znający się zresztą także), a przewodnik raczej nie.

Wszystko to byłoby bardzo zabawnym klimatem rodem z Monty Pythona, gdyby nie to, że to jest naprawdę i na serio.

Zastanawiałem się kiedyś, czy państwo powinno wydzielać tak restrykcyjnie koncesje na osobowy transport samochodowy (a przypominam, że system licencji i koncesji, zwłaszcza opartych na uznaniowych kryteriach, to jedno z najpoważniejszych źródeł korupcji). Uzasadnienie jest oczywiście takie, że jeśli firma chciałaby wozić ludzi starymi autobusami, to nie zapewni im bezpieczeństwa. Ale za to zapewni im tańsze bilety - i wtedy to jest wybór podróżujących: albo jadą droższym, ale bezpieczniejszym autobusem, albo tańszym, ale ryzykownym. To może jest jednak wątpliwy przykład, bo przecież wadliwy autobus może wyrządzić szkodę nie tylko tym, co w nim jadą.

Ale przesunięcie zasady koncesjonowania i licencjonowania na dziedziny takie jak przewodnicy turystyczni to przykład paternalizmu państwa posuniętego do absurdu. I dedykuję go wszystkim tym, którzy się oburzają na apele, żeby rolę państwa ograniczyć.

Jeśli raz przyjmie się bez zastrzeżeń sposób myślenia, że państwo musi zadbać o obywatela, bo on sam o siebie zadbać nie potrafi (np. musi mu wskazać, z usług których przewodników może, a z których nie wolno mu korzystać), to będziemy mieli do czynienia z sytuacją tzw. slippery slope - zabraknie argumentu, dlaczego tego myślenia nie poszerzać na kolejne dziedziny.

No bo skoro reglamentujemy tych, którzy mogą nam opowiadać o Wawelu, to czemu nie wprowadzić licencji np. dla artystów kabaretowych? Przecież nie każdy artysta kabaretowy naprawdę nas rozśmiesza. Jeśli zapłacimy za bilety na występ nieśmiesznego kabareciarza, to stracimy pieniądze. Państwo powinno nas przed tym chronić! Należałoby sformować specjalną komisję oceniającą i licencjonującą, najlepiej jedną na cały kraj, która przyznawałaby licencje. Najlepiej, żeby była ich limitowana liczba. A gdyby ktoś kiedyś chciał te zasady zliberalizować, to ci już mający licencje podnieśliby raban, że przecież spowoduje to degradację zawodu, a ucierpią głównie widzowie. Bo wprawdzie występy będą tańsze, ale jakiej marnej jakości!

Żadnego elementu tej argumentacji nie trzeba będzie zresztą na nowo wymyślać. Ona już jest gotowa, choćby w wykonaniu adwokatów, protestujących przeciwko otwarciu dostępu do zawodu.

Wracając do przewodników: jeśli mam ochotę, żeby po Krakowie oprowadzał mnie klaun i opowiadał mi historię w wersji z „Kajko i Kokosza", to co państwu do tego?! I jeśli ma fantazję obsypać go za to złotem, to czy nie jest to tylko moja sprawa? Przewodnicy licencjonowani mają swoje plakietki i certyfikaty. Jeżeli turysta będzie chciał koniecznie, żeby właśnie ktoś taki służył mu pomocą, to go poszuka. Ale dlaczego państwo ma go do tego zmuszać?

Przewodnicy z licencjami powinni teraz zaprotestować przeciwko sprzedaży w naszym kraju wszelkich przewodników drukowanych - wydawanych przez Pascala czy Książkę i Wiedzę. Z mojego doświadczenia wynika bowiem, że mogą one z powodzeniem zastąpić licencjonowanego przewodnika, ględzącego po raz 3451. to samo.

źródło => http://www.lukaszwarzecha.salon24.pl/10851,index.html
_________________
Pozdrawiam

Lech

http://www.kspoz.webpark.pl/ - strona Klubu Sudeckiego z Poznania
Powrót do góry
Marian
Ranga: stały użytkownik
Ranga: stały użytkownik


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 121


PostWysłany: 28-01-2008, 23:28    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Proponuje nie mylić terminów. Nie ma w Polsce monopolu państwowego na przewodnictwo. Każdy może stać się przewodnikiem turystycznym. Warunek:minimum średnie wykształcenie, skończenie kursu i zdanie państwowego egzaminu. Dyskusyjne mogą być wymogi w postaci konieczności ukończenia kursu. Zaostrzyłbym kryterium wykształcenia do wyższego. Wystarczyłaby być może tylko konieczność zdania egzaminu, zresztą tak chyba kiedyś było. By uprawiać zawód, trzeba mieć kwalifikacje zawodowe, i nie mam tu na myśli tylko wiedzy o zabytkach, przyrodzie itp. ale tez te elementy, które warunkują bezpieczeństwo np. turystów górskich prowadzonych przez przeszkolona osobę. Takie umiejętności w zakresie podstawowym sprawdza egzamin. Przy okazji - wycieczek rowerowych i innych zaliczanych do turystyki aktywnej nie ma prawa prowadzić przewodnik tylko instruktor rekreacji ruchowej w zakresie danej dyscypliny (rower, kajak itd.), czyli osoba przeszkolona i mająca państwowe uprawnienia zawodowe nabyte na uczelni bądź kursie i egzaminie państwowym.
_________________
Maniek
Powrót do góry
Premnathan
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 72
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: 29-01-2008, 15:02    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja wiem, że w niektórych miastach zachodniej Europy istnieje zakaz oprowadzania przez innych przewodników, niż miejscowi licencjonowani. Nawet półtora roku temu podczas wycieczki do Włoch natykaliśmy się na coś takiego. A więc nie jest to nasz wymysł, i może nawet warto wprowadzać coś takiego w ramach rewanżu.
Powrót do góry
Lechu
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 44


PostWysłany: 30-01-2008, 15:34    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Premnathan napisał:
A ja wiem, że w niektórych miastach zachodniej Europy istnieje zakaz oprowadzania przez innych przewodników, niż miejscowi licencjonowani. Nawet półtora roku temu podczas wycieczki do Włoch natykaliśmy się na coś takiego. A więc nie jest to nasz wymysł, i może nawet warto wprowadzać coś takiego w ramach rewanżu.


Jednym z najbardziej oburzających argumentów, jakiego używają obrońcy licencjonowania to: "a bo tak jest też w innych krajach, na przykład..." i tu jako przykład podaje się od równo dziesięciu lat - wciąż, jeden, niezmiennie ten sam: Wiedeń i miasta Włoch, gdzie za nielegalne oprowadzanie łupie się ponoć wysokie kary (jak jest naprawdę - patrz niżej), więc u nas też tak trzeba.

Ja się zawsze zastanawiałem, czy ci spece od prawnych regulacji organizowali tylko i wyłącznie wycieczki do tych paru punktów na mapie? Czy np. nikt z tysięcy ludzi pracujących w "przyjazdówce" nie zauważył, że osoby pilotujące grupy z zachodniej Europy itp. nie muszą mieć żadnych blach, legitymacji, państwowych uprawnień itp?

Tym, którzy gardłują, że należy karać bo wszędzie "w Unii Europejskiej tak jest" bo nielegalni "zabierają pracę a mówią ludziom bzdury" polecam zapoznac się z treścią dyrektywy UE 2005/36/WE. Tu jest po polsku => http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2005:255:0022:0142:PL:PDF

A tutaj list a okólnik informacyjny RDA z najnowszą jej interpretacją zamieszczam tu - kto zna niemiecki, niech sobie przeczyta => http://bird.pl/wp/rda.doc

Nikomu nie chce się dociekać prawdy, poznawać regulacje innych krajów, czy choćby przeczytać sobie przepisów unijnych. Potem czasem ukazuje się jakiś list wyjaśniający, przedstawienie sprawy z innego punku widzenia. W ostatnich latach, wraz z upowszechnieniem internetu na forach pod artykułami pojawiają się głosy oburzonych obywateli, którym nie chce się wierzyć, że taki relikt komunizmu wciąż w polskim prawie istnieje. Ale na tym sprawa się kończy. Nie ma żadnej dalszej analizy, pytań do polityków itp. Temat traktowany jest w charakterze newsa ogórkowego, a nie problemu, który naraża nasz kraj na utratę sporych dochodów, a wiele osób pozbawia szans na ciekawą i dobrą pracę.

Z chwilą wejścia Polski do struktur unijnych, przepisy regulujące świadczenie usług pilockich i przewodnickich stają się prawdziwym reliktem komunizmu i bublem prawnym najwyższego kalibru. Dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7. września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych, zezwala na podjęcie w Polsce pracy pilota/przewodnika np. obywatela Niemiec, który w swoim kraju nie musi zdobywać żadnych formalnych uprawnień. Jakże uwłaczające i dyskryminujące jest to wobec Polaka, któremu we własnym kraju nie wolno tego robić bez ukończenia wielomiesięcznych (a niekiedy nawet 2-letnich) kursów i zdania państwowych egzaminów.
_________________
Pozdrawiam

Lech

http://www.kspoz.webpark.pl/ - strona Klubu Sudeckiego z Poznania
Powrót do góry
Lechu
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 44


PostWysłany: 30-01-2008, 15:54    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Marian napisał:
Proponuje nie mylić terminów. Nie ma w Polsce monopolu państwowego na przewodnictwo. Każdy może stać się przewodnikiem turystycznym. Warunek:minimum średnie wykształcenie, skończenie kursu i zdanie państwowego egzaminu. Dyskusyjne mogą być wymogi w postaci konieczności ukończenia kursu. Zaostrzyłbym kryterium wykształcenia do wyższego. Wystarczyłaby być może tylko konieczność zdania egzaminu, zresztą tak chyba kiedyś było. By uprawiać zawód, trzeba mieć kwalifikacje zawodowe, i nie mam tu na myśli tylko wiedzy o zabytkach, przyrodzie itp. ale tez te elementy, które warunkują bezpieczeństwo np. turystów górskich prowadzonych przez przeszkolona osobę. Takie umiejętności w zakresie podstawowym sprawdza egzamin. Przy okazji - wycieczek rowerowych i innych zaliczanych do turystyki aktywnej nie ma prawa prowadzić przewodnik tylko instruktor rekreacji ruchowej w zakresie danej dyscypliny (rower, kajak itd.), czyli osoba przeszkolona i mająca państwowe uprawnienia zawodowe nabyte na uczelni bądź kursie i egzaminie państwowym.
Czytam i oczom nie wierzę, że można tak odwracać kota ogonem, bo przecież w Polsce jest właśnie monopol państwa na nadawanie uprawnień przewodnickich. A poza tym to bzdura kompletna z tymi wygórowanymi wymaganiami i ograniczeniami dostępu do możliwości organizowania zwiedzania kraju oraz prowadzenia wędrówek i przekazywania ludziom informacji krajoznawczych. Nawiasem mówiąc dziwię się, że w naszym kraju sprzątaczka nie musi mieć wyższego wykształcenia i państwowej licencji marszałka województwa, bo przecież od tego czym wypastuje schody może zależeć ludzkie życie... Aż strach pomyśleć... Czy nasi ustawodawcy nie zapędzili się za daleko, bo to co wykombinowali wspólnie z lobby przewodnickim już nie jest śmieszne...

Tak naprawdę to żadne wyższe wykształcenie i żaden kurs nie jest potrzebny, aby przejść z grupą pieszo po szlaku turystycznym i pokazać uczestnikom jakiejś wycieczki trochę ciekawych miejsc w kraju. A może wprowadzimy zakończone egzaminem państwowym dwuletnie kursy malowania obrazów czy wzornictwa haftów i koronek albo pisania artykułów krajoznawczych lub chodzenia pieszo po ulicy? Aby tylko osoby po tych kursach z papierami wydanymi przez marszałka województwa mogły "legalnie" malować, haftować i pokazywać swoje prace albo pisać artykuły do prasy lub prowadzić grupę ludzi po lesie, po drogach publicznych w miastach czy poza obszarem zabudowy miejscowości?

Jako dowód absurdalności przepisów podam tu fragment Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 17 stycznia 2006 r. w sprawie przewodników turystycznych i pilotów wycieczek
Cytat:
§ 11. Uprawnienia przewodników miejskich obejmują także oprowadzanie po obiektach i obszarach znajdujących się w strefie podmiejskiej, jeżeli te obiekty i obszary są związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz objęte są programem szkolenia przewodników miejskich.
(...) § 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do zapewnienia udziału: (...)
3) przewodnika terenowego lub przewodnika miejskiego w przypadkach, o których mowa w § 11, w parkach narodowych, krajobrazowych i rezerwatach udostępnianych do ruchu turystycznego, jeżeli program imprezy obejmuje zwiedzanie tych miejsc, w muzeach i obiektach zabytkowych, w których nie oprowadza uprawniony pracownik etatowy, a także na obszarach, na których obowiązują przepisy porządkowe prawa miejscowego w zakresie ochrony zdrowia lub życia.
W praktyce to Rozporządzenie jest całkowicie niewykonalne. Kto będzie decydował i sprawdzał po urzędach, które to obiekty i obszary są prawnie uznane za związane z historią, kulturą lub gospodarką miasta oraz które z nich objęte są programem szkolenia przewodników miejskich? Ten stek nonsensów, jakim jest rzeczone Rozporządzenie MG, mogła podsunąć ministrowi do podpisu tylko jakaś grupa nawiedzonych i zakompleksionych dziadów, chorych na punkcie własnej ważności i ogarniętych jakąś paranoją czy podobnymi zaburzeniami umysłowymi.

Dla jasności dodam, że to samo Rozporządzenie nakłada też na organizatorów turystyki w obsłudze grupy wędrującej pieszo na terenach górskich poza obszarem zabudowy miejscowości, a takimi wg tegoż Rozporządzenia są m.in. płaskie obszary Przedgórza Sudeckiego, czyli wśród pól gdzie rośnie kapusta i buraki cukrowe, obowiązek zapewnienia przewodnika górskiego - sudeckiego. Czy ci ludzie, którzy takie nonsensy prawne, przekraczające granice śmieszności powymyślali, są w ogóle normalni?

Ja również zdecydowanie domagam się uwolnienia turystyki od tego całego bagażu kretyńskich przepisów. Pewnie mało kto jest świadomy, że uprawnienia państwowe mają też swoje drugie dno. To są dziesiątki etatów dla urzędników, kontrole kursów, egzaminy państwowe, opracowywanie wytycznych dla egzaminatorów, układanie programów szkoleń, ciągłe nowelizacje przepisów, zmiany w obszarach uprawnień itp. I warto w tym miejscu zastanowić się, kto za to wszystko płaci??? Ja wiem i dlatego nie życzę sobie aby z moich podatków utrzymywano państwową przewodnicko - urzędniczą hucpę.

Jednym słowem, w obecnym systemie, nawet osoby, które nigdy nie skorzystają z przewodnika, finansują ze swoich podatków uprawnienia państwowe dla przewodników i pilotów wycieczek. A przecież wiele osób, mimo wysiłków, nie potrafi się nauczyć dobrej orientacji w terenie, a mimo to zostają przewodnikami z uprawnieniami państwowymi nadanymi przez marszałka województwa. I tu potwierdza się to, co wielokrotnie pozwoliłem sobie stwierdzić, że doświadczenia nie da się przełożyć ani na wykształcenie, ani też na kilkuletnie kursy i państwowe egzaminy. Dlatego jako organizujący i prowadzący wycieczki, m.in. w ramach PTTK, nie chcę być zmuszany do poszukiwania za każdym razem kogoś z papierami wydanymi przez marszałka województwa i płacenia za wynajęcie tzw. "słupa" czyli gościa który łazi z grupą tylko po to, aby uniknąć mandatu. Mamy własną społeczną kadrę instruktorów i przodowników turystyki kwalifikowanej, która tym z papierami państwowymi nie tylko nie ustępuje, ale niejednokrotnie ich swoją wiedzą i doświadczeniem przewyższa.

Mam nadzieję, że akcja wolne przewodnictwo odpowiednio nagłośni ten problem i wreszcie możliwa będzie zmiana przepisów, a Polska znów - w dziedzinie turystyki i rekreacji, dołączy do rodziny wolnych krajów europejskich, w których wolność oprowadzania wycieczek, dzielenia się informacjami krajoznawczymi, przekazywania swojego doświadczenia itp. jest powszechnym, ludzkim prawem.
_________________
Pozdrawiam

Lech

http://www.kspoz.webpark.pl/ - strona Klubu Sudeckiego z Poznania
Powrót do góry
Premnathan
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 72
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: 01-02-2008, 20:30    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lechu napisał:

Jednym z najbardziej oburzających argumentów, jakiego używają obrońcy licencjonowania to: "a bo tak jest też w innych krajach, na przykład..." i tu jako przykład podaje się od równo dziesięciu lat - wciąż, jeden, niezmiennie ten sam: Wiedeń i miasta Włoch, gdzie za nielegalne oprowadzanie łupie się ponoć wysokie kary (jak jest naprawdę - patrz niżej), więc u nas też tak trzeba.

Człowieku, po co się tak denerwujesz? Zgłosiłem wątpliwość, chyba nie tak całkiem głupią, a ty od razu się oburzasz i uderzasz w gromkie tony. Nie zachowujesz się czasami jak ktoś, kto wypuszcza policję z armatkami wodnymi na gromadę uczniów uciekających z lekcji?
Nadal uważam, że gdyby ta historia o łupaniu kar w Wiedniu i Włoszech okazała się prawdą, to należałoby rozważyć możliwość podjęcia podobnych kroków u nas. Niekoniecznie od razu licencjonować pilotów wycieczek, ale wymagać legalizacji w najważniejszych naszych miastach. Nie ma powodów, żebyśmy akurat my zachowywali różne szczytne zasady powszechnego dostępu do usług, a bogatsi od nas je łamali dla większego zysku.
Jak jest naprawdę, nie wiem, i przyznaję, nie chce mi się wnikać. Ale coś w tym jest, że nasz przewodnik kilkakrotnie krył się z oprowadzaniem nas albo wręcz puszczał nas samotnie. Robił wrażenie dobrze zrientowanego, a nie durnia.
A i z tym licencjonowaniem to wcale nie jest takie głupie, trzeba chociażby umieć udzielić pierwszej pomocy, znać przepisy, i posiadać jakieś minimum wiedzy, którą ktoś weryfikował. Każdy może sobie przyjść, naopowiadać ludziom dowolnych głupot i argumentować, że przecież są zadowoleni i mają prawo wybierać. Tylko czy naprawdę o to chodzi?

Cytat:
Tym, którzy gardłują, że należy karać bo wszędzie "w Unii Europejskiej tak jest" bo nielegalni "zabierają pracę a mówią ludziom bzdury" polecam zapoznac się z treścią dyrektywy UE 2005/36/WE. Tu jest po polsku => http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2005:255:0022:0142:PL:PDF

Argument idiotyczny. To tak, jak na zarzut, że w kraju panuje korupcja, przytaczać ustawy antykorupcyjne i sprawozdania z walki z korupcją. Dyrektywa dyrektywą, a jak jest naprawdę, to należałoby pojechać i zbadać.
A poza tym naprawdę myślisz, że ktoś będzie się przekopywał przez te 121 stron, żeby wiedzieć, czy można legalnie oprowadzać wycieczki po Rzymie? Może kandydaci na pilotów tak, ale zwykli czytelnicy forum - wątpię.

Cytat:
Nikomu nie chce się dociekać prawdy, poznawać regulacje innych krajów, czy choćby przeczytać sobie przepisów unijnych.

Nie chce mi się, dociekam prawdy gdzie indziej i szkoda mi czasu na zgłębianie przepisów szczegółowych innych krajów. Liczę na to, że w tym przypadku wyręczy mnie ktoś kompetentny. A co otrzymuję? Jakieś bajania o dyrektywach unijnych i linki do czegoś, czego przeanalizowanie przekracza możliwości przeciętnego człowieka (i niejednego nieprzeciętnego także).

Powtarzam: Nie jestem ani za licencjami na pilotów, ani przeciw. Po prostu nie wiem. Zgłaszam tylko wątpliwości. Na mój rozum jakaś weryfikacja być powinna, żeby przewodnikiem nie mógł zostać jakiś artysta o wybujałej fantazji, serwujący własną twórczość zamiast prawdy, i żeby taki przewodnik umiał się zachować w sytuacjach awaryjnych. Ma ktoś pomysł, jak takie weryfikacje przeprowadzać? Może to być i sytuacja wagi ratowania życia, bo różne sytuacje się zdarzają, mogę poopowiadać, jak na przykład koleżankę nagle i nieoczekiwanie powieźli na stół operacyjny.

Cytat:
Dyrektywa 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7. września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych, zezwala na podjęcie w Polsce pracy pilota/przewodnika np. obywatela Niemiec, który w swoim kraju nie musi zdobywać żadnych formalnych uprawnień. Jakże uwłaczające i dyskryminujące jest to wobec Polaka, któremu we własnym kraju nie wolno tego robić bez ukończenia wielomiesięcznych (a niekiedy nawet 2-letnich) kursów i zdania państwowych egzaminów.

To może wyjaśnisz, jak to jest, że ta dyrektywa, która obejmuje Niemców w Polsce, nie obejmuje Polaków w Polsce? Pytam serio.
Powrót do góry
Lechu
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 44


PostWysłany: 01-02-2008, 22:00    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Premnathan napisał:
Nie zachowujesz się czasami jak ktoś, kto wypuszcza policję z armatkami wodnymi na gromadę uczniów uciekających z lekcji?
To nie ja tak się zachowuję, tylko ignoranci zasiadający we władzach państwa, którzy spłodzili te najwyższego kalibru szkodliwe buble prawne, przez co zahamowano rozwój turystyki krajowej jak i przyjazdowej do Polski. Te przepisy to nic innego jak strzelanie z armaty do wróbla. Kwestionują nawet uprawnienia nauczycieli do prowadzenia ze swymi uczniami terenowych zajęć praktycznych z historii w takich miejscach jak krakowski rynek. I dlatego trzeba z tym walczyć, bo to patologia. Kontrole tzw. "legalności" bowiem nie są nigdy inicjowane przez rzekomo pokrzywdzonych turystów, ale zawsze przez sfrustrowanych członków korporacji przewodnickich, którzy otrzymują policyjne uprawnienia do zaczepiania niewinnych ludzi w publicznych miejscach. Organizatorzy turystyki z europejskich potęg turystycznych wiedząc o takich praktykach szerokim łukiem omijają Polskę, która turystycznie i tak jest o wiele mniej atrakcyjna niż inne kraje, gdzie turystyka jest głównym żródłem dochodu ich mieszkańców.

Taka rzeczywistość może odpowiadać tylko głupcom bez wyobraźni, którzy nie posiadają zdolności do oceny, że ten stan rzeczy powoduje ubożenie regionów Polski, które by mogły nieźle zarabiać na turystyce, a w konsekwencji pogorszenie się i tak już nie najlepszej sytuacji ekonomicznej Polaków.
Premnathan napisał:
A poza tym naprawdę myślisz, że ktoś będzie się przekopywał przez te 121 stron, żeby wiedzieć, czy można legalnie oprowadzać wycieczki po Rzymie? Może kandydaci na pilotów tak, ale zwykli czytelnicy forum - wątpię.
Nie musisz się przekopywać. Wystarczy, że przeczytasz
Cytat:
Kilku przewodników wycieczek skierowało skargi do jej służb dotyczące ograniczeń prowadzenia ich działalności we Włoszech. Według dostępnych informacji przewodnicy wycieczek, którzy towarzyszyli grupom turystów podczas wycieczek do Włoch i nie posiadali odnośnej licencji, zostali oskarżeni o nielegalną pracę i ukarani grzywną.
W orzeczeniu w sprawie przewodników wycieczek z 1991 r. (C-180/89) Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że art. 49 traktatu WE dotyczący swobody świadczenia usług nie zezwala państwom członkowskim na żądanie od przewodników towarzyszących grupom turystów uzyskania szczególnych kwalifikacji państwowych. Trybunał ustanowił jednak wyjątek obejmujący „muzea lub pomniki historyczne, które powinny być odwiedzane tylko w towarzystwie zawodowego i wyspecjalizowanego przewodnika”.
Włoska lista miejsc wymagających wyspecjalizowanych przewodników została stworzona po wydaniu tego orzeczenia. Komisja Europejska uważa jednak, że jej wielkość i zakres zdecydowanie wykracza poza zakres wyjątku ustanowionego przez Trybunał i w znacznym stopniu pozbawia orzeczenie Trybunału wagi i wartości, zwłaszcza poprzez wymóg, aby wyspecjalizowani przewodnicy towarzyszyli grupom turystów w takich miejscach, jak fontanna di Trevi, gdzie turyści mogą przebywać bez przewodnika, jeśli mają taką ochotę.

Żródło cytatu => http://www.europarl.europa.eu/meetdocs/2004_2009/documents/cm/623/623427/623427pl.pdf

Jak widać wyjątek ustanowiony przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości ogranicza obowiązek wymowania miejscowego przewodnika do obiektów zamkniętych jak np. muzeum czy zabytkowy kościół. Nie można więc żądać od organizatorów wycieczek eskorty przewodnika w takich miejscach jak zwykła ulica, park narodowy, park krajobrazowy, jakiekolwiek pasmo górskie i obszary całych miast, na drogach publicznych itp., a tylko w muzeach i obiektach uznanych za pomniki historyczne jak np. zabytkowy zespół klasztorny czy skansen budownictwa regionalnego.

20 Października 2007 r. weszło w życie rozporządzenie Unii Europejskiej 2005/36/EG w sprawie uznania kwalifikacji zawodowych i działalność pilotów czy przewodników we wszystkich krajach Unii dzięki temu rozporządzeniu jest niczym nieograniczona, a przewodnicy (piloci wycieczek) świadcząc usługi na obszarze EU nie muszą się ubiegać o żadne miejscowe licencje albo zezwolenia.

Polska musi więc wyrzucić na śmietnik historii opasłe rozporządzenia ministerialne w sprawie przewodników i pilotów wycieczek i znieść dotychczasowe bezsensowne ograniczenia zarówno wobec cudzoziemców, jak i turystów krajowych, i - co dla nas ważne - także wiążących ręce społecznym inicjatorom turystyki, m.in. społecznej kadrze PTTK, ZHP itp., organizującym i prowadzącym wędrowne grupy po kraju. I to jest uczciwe postawienie sprawy. Ponieważ Polska do tej pory nie wywiązała się z podpisanej przez nasz rząd umowy międzynarodowej i nie zmieniła swych wewnętrznych przepisów dotyczących turystyki i rekreacji, jakakolwiek próba stosowania przewidzianych tymi przepisami restrykcji wobec cudzoziemców rzekomo "nielegalne" oprowadzających turystów, będzie ewidentnym złamaniem podpisanych przez Polskę umów międzynarodowych.
_________________
Pozdrawiam

Lech

http://www.kspoz.webpark.pl/ - strona Klubu Sudeckiego z Poznania
Powrót do góry
Premnathan
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 72
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: 06-02-2008, 12:42    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dokładnie nie pamiętam, ale to chodzenie z wyznaczonym przewodnikiem obejmowało chyba rzeczywiście obiekty zamknięte.
W sumie jest dużo racji w tym, co mówisz, sprawa jest warta poparcia, ale pod przynajmniej dwoma warunkami: 1) Nie trzeba będzie nie tylko przekopywać się, ale nawet czytać dyrektyw unijnych na 121 stron 2) Ktoś przynajmniej spróbuje odpowiedzieć na pytanie, jak wyeliminować ludzi zupełnie nieodpowiedzialnych (lub nieodpowiednich) jako przewodników.
Powrót do góry
Lechu
Ranga: użytkownik
Ranga: użytkownik


Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 44


PostWysłany: 08-02-2008, 12:31    Temat postu: Re: Rusza akcja wolne przewodnictwo turystyczne Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Premnathan napisał:
Ktoś przynajmniej spróbuje odpowiedzieć na pytanie, jak wyeliminować ludzi zupełnie nieodpowiedzialnych (lub nieodpowiednich) jako przewodników.
Odpowiedź jest prosta. Weżmy choćby przykład z Niemiec, najbliższego kraju zachodniego i jednocześnie jednego z największych rynków turystycznych świata, kilkadziesiąt razy większego od polskiego. Kraj o tradycjach turystycznych sięgających poczatku XIX wieku. Miliony Niemców co roku biorą udział w zorganizowanych wyjazdach. Czy nikt z naszych "ekspertów" od turystyki nie zauważył, że osoby pilotujące grupy z zachodniej Europy nie muszą mieć żadnych blach, identyfikatorów, legitymacji, państwowych uprawnień? Nie wiedzą, że to wszystko działa bez jakiejkolwiek państwowej regulacji w zakresie pilotażu i przewodnictwa. Każdy, w każdym regionie czy mieście Niemiec może bawić się w "przewodnika". Każdy może sobie zebrać sobie grupę turystów i robić za "pilota". Nie musi mieć żadnych kursów ani zdawać egzaminów - wystarczy talent i powołanie. A jednak wszystko działa tam znakomicie, a ochrona praw konsumenta jest wzorcowa. Rynek sam eliminuje ludzi, którzy się do tego nie nadają.

To co się dzieje u nas, cały ten nasz cyrk z państwowymi uprawnieniami przewodnickimi, ścisłą regionalizacją i reglamentacją obszarów uprawnień, przewodnickimi klasami, tysiącem metrów n.p.m., parkami narodowymi i krajobrazowymi, rezerwatami przyrody itd., gdzie wynajęcie państwowego przewodnika rzekomo daje gwarancję bezpieczeństwa itp., to specyficznie polskie kuriozum nie mające precedensu w żadnym normalnym kraju, pozostałość jakiegoś dziwnego konglomeratu tradycji turystyczno-społecznikowskich (patrz np. przewodnictwo studenckie), warunków geopolitycznych, z mentalnością państwa totalitarnego - kontroli wszystkiego i wszystkich.

Uchwalenie polskiej ustawy turystycznej w 1997 r. w części dotyczącej zabezpieczeń finansowych biur było zrozumiałe, natomiast stek paragrafów o urzędowych regulacjach kto gdzie może być pilotem, kto gdzie przewodnikiem itd. to paranoja i cofnięcie się do biurokratycznego ustroju PRL-u.
_________________
Pozdrawiam

Lech

http://www.kspoz.webpark.pl/ - strona Klubu Sudeckiego z Poznania
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Turystyczne Warmii i Mazur Strona Główna -> Ogólne informacje, porady, opinie... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Hotele na Mazurach , polecamy imprezy Olsztyn Aktywnie dla każdego turysty, dobre i tanie czartery jachtów na mazurach, tematyczne i ciekawe spotkania TRAMP w Olsztynie.





Powered by phpBB © 2001, 2008 phpBB Group